Czesław Mroczek
Poseł na Sejm RP


Zatrzymać podział Mazowsza

14 sierpnia 2020

Zatrzymać podział Mazowsza
Z posłem Czesławem Mroczkiem rozmawiała Monika Rozalska

 

Kilka lat temu partia rządząca po raz pierwszy przedstawiła pomysł podziału Mazowsza na dwa województwa. Wtedy inicjatywa ta została skutecznie zablokowana przez opozycję, samorządowców i mieszkańców Mazowsza. Dziś projekt powraca. Czy tym razem ma szansę powodzenia?
- Trzeba powiedzieć wprost: jeżeli obóz rządowy będzie chciał ten pomysł wprowadzić w życie, to zrobi to, bo ma większość w parlamencie. A biorąc pod uwagę ich nieprzewidywalność, nawet najgłupsze pomysły mogą być zrealizowane. Natomiast sam pomysł podziału Mazowsza jest nie tylko niemądry, ale jest po prostu bardzo szkodliwy. Podział województwa mazowieckiego przyniesie szkody dla mieszkańców, ale korzyści dla działaczy PiS. U źródeł tego pomysłu jest interes partyjny, chęć przejęcia władzy nad choćby częścią województwa. PiS nie zdołał tego dokonać poprzez wybory, to teraz chce to uczynić takimi sztuczkami. Wynikną z tego duże szkody. Po podziale województwa mazowieckiego powstanie podwójna administracja. Będziemy mieli dwa urzędy marszałkowskie, dwa urzędy wojewódzkie, dwa zarządy dróg, dwie koleje mazowieckie i podwójne inne urzędy oraz instytucje. Szacuje się, że po podziale koszty administracyjne obu województw wzrosną o kilkaset milionów złotych i te kilkaset milionów w dużej części trafi do kieszeni działaczy PiS. Oni liczą na to, że w tym nowym województwie mazowieckim bez metropolii warszawskiej wygrają wybory i obsadzą wszystkie stanowiska. Tylko jaki jest sens, żeby wydawać pieniądze na wynagrodzenia działaczy partyjnych zamiast przeznaczać je na drogi, szpitale i poprawę życia mieszkańców.

 

Jednym z argumentów, którym posługują się zwolennicy podziału Mazowsza jest twierdzenie, że przez bogatą metropolię warszawską pozostała część Mazowsza traci unijne pieniądze, bo statystycznie mieszkańcy całego Mazowsza są bogatsi niż mieszkańcy innych regionów.
- Jeżeli chodzi o fundusze europejskie, a w szczególności Fundusz Spójności, za pomocą którego wyrównuje się szanse biedniejszych regionów, to jest to argument zupełnie nietrafiony. Podział Mazowsza, po to, by tereny mniej zamożne mogły dalej otrzymywać środki europejskie już został dokonany. Od stycznia 2018 r. obowiązuje podział statystyczny Mazowsza na dwa regiony: warszawski stołeczny oraz mazowiecki regionalny i na podstawie tego podziału przyznawane są środki europejskie. Nie trzeba dzielić województwa administracyjnie, żeby otrzymać efekt umożliwiający mieszkańcom Mazowsza korzystanie ze środków europejskich. Używanie takich argumentów to albo niewiedza, albo kłamstwo. Jest to fałszywy argument mający przekonać mieszkańców, że podział Mazowsza ma jakiś sens - otóż nie ma żadnego sensu. Natomiast jest ogromne zagrożenie, że po podziale województwa trzeba będzie na nowo występować o przydział środków unijnych, ponieważ poprzednia pula była przyznana na całe województwo mazowieckie. Po podziale, nowe województwa będą musiały opracować dokumenty planistyczne, na podstawie których będą się ubiegać o pieniądze z Regionalnego Programu Operacyjnego. Rozpoczną nowe negocjacje z UE. Może to spowodować realną utratę części środków z obecnej puli. To nie jest ratunek dla środków europejskich, tylko zagrożenie, że je stracimy.

 

Jakie jeszcze zagrożenie niesie za sobą podział województwa mazowieckiego?
- Jeśli dokonamy tego podziału, to znaczna część środków z województwa mazowieckiego, a konkretnie z obszaru stołecznego, zasili budżety innych województw. 87% wpływów z podatku CIT, a to są główne wpływy do budżetu województwa, pochodzi z obszaru stołecznego. Nie podzieli się on tymi pieniędzmi z biedniejszą częścią Mazowsza. Te pieniądze w ramach „janosikowego" trafią do budżetu państwa i dopiero tam zostaną rozdzielone na najbiedniejsze obszary na terenie całej Polski. Chyba autorzy pomysłu podziału Mazowsza nie zdają sobie sprawy, że w konsekwencji tych działań znaczna część środków wypracowanych na Mazowszu trafi do innych regionów kraju. A może świadomie chcą wyprowadzić pieniądze z Mazowsza i przeznaczyć je na inne regiony. Dziś województwo mazowieckie i tak płaci „janosikowe", które trafia do innych województw, ale po podziale będą to znacznie większe środki. W wyniku podziału Mazowsze Regionalne będzie najbiedniejszym województwem w kraju i pieniądze z funduszy europejskich nie zrekompensują utraty środków, które dziś na rozwój Mazowsza płyną z obszaru stołecznego. Warszawa jest impulsem rozwojowym całego Mazowsza i z takim ośrodkiem każdy chciałby się łączyć, a nie od niego uciekać. Trzeba też pamiętać, że bez Warszawy to nowe województwo będzie miało bardzo małe dochody własne, a będzie musiało utrzymać olbrzymią infrastrukturę. W tej chwili zaledwie 13% wpływów z CIT pochodzi z Mazowsza Regionalnego, które zajmuje 86% obszaru całego województwa. To oznacza, że nowe województwo byłoby wielkie obszarowo, a dochody do budżetu miałoby bardzo małe i z tych pieniędzy musiałoby utrzymać całą infrastrukturę: drogi wojewódzkie, koleje mazowieckie, szpitale. Warto jeszcze podkreślić, że autorzy tego pomysłu w ogóle go nie konsultują z mieszkańcami. Wola mieszkańców zupełnie ich nie obchodzi. A być może dlatego nie konsultują, bo wiedzą, że większość mieszkańców jest przeciwna temu podziałowi. Do argumentów ekonomicznych dochodzą przecież uwarunkowania społeczne: dla mieszkańców całego Mazowsza, Warszawa jest centrum gospodarczym i społeczno-kulturalnym, jest naturalną stolicą województwa.

 

Powiat miński leży na granicy obszaru stołecznego i regionalnego, jaki zatem może być los powiatu, jeśli PiS, mimo wszystkich argumentów, zdecyduje się na podział województwa?
- Jeśli dojdzie do podziału województwa mazowieckiego, to w naturalny sposób każde miasto czy gmina będzie chciało należeć do tej bogatej, a nie biednej części województwa. Powiat miński ma takie położenie, że w sposób oczywisty powinien być w części stołecznej. Nasz powiat z uwagi na fakt, iż bezpośrednio przylega do Warszawy, jest częścią warszawskiego obszaru metropolitalnego. Jesteśmy też w regionie stołecznym, jeśli chodzi o podział statystyczny dla pozyskiwania środków europejskich, dlatego zakładam, że również w przypadku podziału województwa powiat znajdzie się w województwie stołecznym. Osobiście jestem przeciwny podziałowi województwa, bo to jest bardzo szkodliwy pomysł, ale jeśli partia rządząca go zrealizuje to będę robił wszystko, we współpracy z mieszkańcami, by powiat miński znalazł się w województwie stołecznym. Powinniśmy działać, by znaleźć się w tej części, która daje szansę na rozwój i poprawę jakości życia, a nie w tej biednej, która skaże mieszkańców na stagnację i brak rozwoju. Niestety pojawiają się dziwne pomysły lokalnych polityków PiS, by dzielić nie tylko województwo, ale również powiat miński. Ważne jest, żeby mieszkańcy poznali stanowisko lokalnych polityków w tej sprawie. Koalicja Obywatelska zrobi wszystko, by cały powiat miński znalazł się z Warszawą, bo rozwój naszych terenów odbywa się w oparciu o Warszawę i zawsze współistnieliśmy ze stolicą. Jako starosta miński doprowadziłem do tego, żeby wszystkie sprawy administracyjne szczebla wojewódzkiego dla mieszkańców powiatu mińskiego były załatwiane w Warszawie, a nie w filiach urzędu marszałkowskiego albo wojewódzkiego w Siedlcach. Udało się nam nawet doprowadzić do tego, że policja powiatu mińskiego należy do Garnizonu Stołecznego a nie do Komendy Wojewódzkiej w Radomiu. Nie udało się natomiast z jedną sprawą - sądami i prokuraturą. Ani sąd, ani prokuratura nie zgodziły na wydzielenie powiatu mińskiego z okręgu siedleckiego i apelacji lubelskiej. I dziś działaczom PiS należałoby zadać pytanie, czemu nie zrobili kolejnego kroku w stosunku do tego, co ja zrobiłem i nie odprowadzili do włączenia powiatu mińskiego do okręgu sądowego i prokuratorskiego w Warszawie. Zakończyłoby to dla mieszkańców powiatu mińskiego proces przenoszenia wszystkich spraw ponad powiatowych do Warszawy. Działacze PiS mieli na to pięć lat i nie zrobili nic. Teraz chcą dzielić województwo i powiat.

 

Projekt podziału województwa mazowieckiego wywołuje też niezdrową rywalizację pomiędzy miastami, które widzą siebie w roli nowej stolicy województwa.
- To są oczywiste i w jakiejś mierze zasadne aspiracje miast, które dawniej były stolicami województw. Ale to jest tylko marchewka mająca przekonać lokalne społeczności do tego pomysłu. Jestem przekonany, że jeśli powstanie nowe województwo, to ono też będzie miało siedzibę w Warszawie. PiS ma świadomość, że gdyby wybrał inną lokalizację, administrowanie województwem byłoby szalenie uciążliwe. Przede wszystkim należy jednak pamiętać, że w tym pomyśle nie chodzi o dobro mieszkańców, tylko o dobro działaczy PiS, którzy obsiądą nowe urzędy. Chodzi o stanowiska, a nie o spełnienie aspiracji Siedlec czy Radomia.

 

Ostatnim razem, kiedy prezentowano projekt podziału Mazowsza, udało się zmusić PiS do wycofania się z tego pomysłu. Czy uważa Pan, że tym razem też się to uda?
- Wielokrotnie przekonaliśmy się, że ta władza cofa się tylko wtedy, gdy napotyka potężny opór społeczny. Dziś, kiedy ponad 60% mieszkańców województwa mazowieckiego jest przeciwnych temu pomysłowi, to w moim przekonaniu może się to udać. Jeśli będziemy działać wspólnie z mieszkańcami, jest możliwe, że ten absurdalny i szkodliwy projekt uda się zatrzymać. Osobiście zrobię wszystko, by tak się stało.